Jeden głos = trzy oceny

UWAGA! We wszystkich poniższych głosowaniach, poza rzucaniem BUTEM, obowiązuje zasada, że jeden sms na polityka oznacza automatyczne dodatkowe trzy oceny wybitne (szóstkowe), które dopiszą się na jego porfilu

Szukajmy dobrych polityków!

Dobry Jeśli chcesz przyznać tej osobie odznakę Dobrego Polityka
wyślij SMS o treści 'dobry 43711' na numer 72480
,
koszt sms 2,44 zł z vat
szczegóły konkursu, regulamin

Wybieramy Dobrego Szeryfa

Gwiazda GWIAZDA. Jeśli chcesz przyznać tej osobie odznakę Dobrego Szeryfa.
wyślij SMS o treści 'gwiazda 43711' na numer 72480,
koszt sms 2,44 zł z vat
szczegóły konkursu, regulamin

Wybierzmy PRAWYCH POLAKÓW

Flaga Jeżeli uważach tę osobę za Prawego Polaka, wyślij SMS o treści 'flaga 43711' na numer 72480, koszt sms 2,44 zł z vat szczegoły konkursu, regulamin

AKTYWNY

Aktywny AKTYWNY. Jeśli chcesz przyznać tej osobie tytuł AKTYWNEGO
wyślij SMS o treści 'aktywny 43711' na numer 72480,
koszt sms 2,44 zł z vat
szczegóły konkursu, regulamin

FILAR

Filar FILAR. Jeśli chcesz przyznać tej osobie tytuł FILAR.
wyślij SMS o treści
'filar 43711' na numer 72480
,
koszt sms 2,44 zł z vat
szczegóły konkursu, regulamin

WCWM

WCWM WCWM. Jeśli chcesz przyznać tej osobie tytuł WCWM, czyli Właściwego Człowieka na Właściwym Miejscu.
wyślij SMS o treści 'wcwm 43711' na numer 72480,
koszt sms 2,44 zł z vat
szczegóły konkursu, regulamin

ZAWODOWIEC

Zawodowiec ZAWODOWIEC. Jeśli chcesz przyznać tej osobie tytuł ZAWODOWCA
wyślij SMS o treści 'zawodowiec 43711' na numer 72480,
koszt sms 2,44 zł z vat
szczegóły konkursu, regulamin

W nagrodę i za karę

Kwiat KWIAT Jeżeli chcesz obdarować tego polityka kwiatem, wyślij SMS o treści 'kwiat 43711' na numer 72480

But BUT Jeżeli chcesz cisnąć w tego polityka butem, wyślij SMS o treści 'but 43711' na numer 72480
koszt sms 2,44 zł z vat
regulamin

Wyszukiwanie

Szukaj

Komentarze do profilu: Agnieszka Kozłowska-Rajewicz

Przypominamy, że prezentowane tu komentarze zawierają poglądy osobiste i prywatne, za które osoba zamieszczająca je ponosi pełną odpowiedzialność moralną, cywilną i prawną.
Redakcja portalu nie utożsamia się z opiniami i ideami zawartymi w komentarzach.
Wpisy łamiące zasady etyki oraz naruszające czyjeś dobra osobiste należy zgłaszać do usunięcia. A najlepiej wcale ich nie zamieszczać!

jarod60

2009-11-28 16:38

6 !!!

zgłoś do usunięcia

jarod60

2009-11-19 09:56

6 !!!

zgłoś do usunięcia

akr1234

2009-06-17 00:46

Rozczarowanym wyjaśniam, że poseł nie ma czarodziejskiej różdżki. Niektóre sprawy załatwiam szybko, niektóre wolno, a niektórych wcale, mimo dobrych chęci. Zależy od okoliczności, szczęśliwych koincydencji wolnych terminów w kalendarzach, tematów na komisjach, i szeregu innych czynników na które nie mam wpływu. Zależy czy zainteresowany interesuje się sprawą, dostarcza dane, sprawdza czy dotarły i czy sprawa jest na dalszym etapie niż przed tygodniem. Warto założyć dobrą wolę i zgodnie z nią działać. Nie odbieram maili na stare adresy mailowe (w tym uniwersytecki), ani smsów na nieaktualne numery telefonów. Jak ktoś pisze na stare adresy, to te rzeczy do mnie nie docierają. Wszystkie aktualne dane i kontakty do biura są w Internecie. Jestem w biurze we wszystkie dni robocze, kiedy nie jestem w Sejmie, odbieram telefony, odpisuję na maile, spotykam się z wyborcami i lobbuję za poznańskimi projektami. W razie potrzeby przyjeżdżam do biura w soboty. I tyle ile się da

zgłoś do usunięcia

jarod60

2009-05-25 19:50

6 !!!

zgłoś do usunięcia

linka

2009-05-25 09:43

ten pomysł z podatkiem ekologicznym jest PRZECIWKO POLSCE I POLAKOM dlaczego PO robi tylko dobrze bogaczom .. dlaczego mamy płacić 3 000zł podatku ekologicznego tylko dlatego że nie stać nas na nowe auto
... nie stać mnie na AC a mam płacić jakiś bezcelowy podatek który zniszczy Polskę tak Polskę bo nikogo nie będzie stać na samochód, nie będzie już takich dużych pieniędzy z akcyzy dla skarbu państwa , NIE GŁOSOWAĆ NA TUSKOWCÓW bo oni niszczą Polskę i polaków

zgłoś do usunięcia

Aparatka

2009-05-17 21:48

Wyjątkowo bystra Kobieta ... Działa rzeczywiście błyskawicznie myślę, że można porozmawiać z ludźmi, którym błyskawicznie "pomogła"... Wyważona i rozsądna w ocenach - Panie olak nie rozśmieszaj mnie Pan.. widocznie myślimy i rozmawiamy o dwóch różnych osobach. Z pozdrowieniami

zgłoś do usunięcia

olak

2009-05-15 11:30

Rzeczowy, kompetentny polityk. Działa błyskawicznie. Mądry i otwarty na rzeczywiste problemy. Potrafi i chce słuchać głosów z zewnątrz. Wyważony i rozsądny w ocenach.

zgłoś do usunięcia

akr1234

2009-04-08 08:57

W 2008 roku w Polsce powstało 1000 nowych przedszkoli i punktów przedszkolnych. W tej chwili nie ma w Polsce ani jednej gminy bez przedszkola lub punktu przedszkolnego. Wiele z nich jest finansowane z EFS - z tego funduszy do 2012 roku wydamy na przedszkola 243 mln E w skali kraju. To około 60 mln na województwo. Nigdy wczesniej nie było takich pieniedzy na edukacje przedszkolną. Mozna z nich finansować środki dydaktyczne, pensje dla nauczycieli, robić drobne remonty.
Co do 6-latków, niektrzy zachowują sie tak, jakby w Polsce dzieci przed 7 rokiem zycia nie chodziły do zerówek i przedszkoli. Argumenty o zabieraniu dzieciństwa są śmieszne. Trzeba sie zdecydować - chcemy upowszechniac edukację pszedszkolną czy nie. Upowszechnienie przedszkoli oznacza, ze dziecko idzie do przedszkola (lub oddziału przedszkolnego w szkole). Jeśli ktoś uważa że to zabieranie dzieciństwa, niech je trzyma w domu. Obowiazek szkolny można odroczyć lub w ogóle nie posyłac dziecka do szkoły - ustawa prz

zgłoś do usunięcia

mirek II

2009-03-26 13:16

Pani Poseł podobno zna się Pani na edukacji. Proszę więc o komentarz...

Kozły ofiarne systemu edukacji
Karolina Elbanowska , Tomasz Elbanowski 26-03-2009, ostatnia aktualizacja 26-03-2009 01:10
Samorząd w Warszawie za pół miliarda złotych buduje stadion sportowy, niedaleko zresztą od stawianego równocześnie Stadionu Narodowego. Ale nie wybuduje w tym roku ani jednego przedszkola – piszą twórcy ruchu społecznego „Ratuj maluchy”

Minister Katarzyna Hall po objęciu urzędu postawiła trzy tezy. Pierwszą: oświata nie znosi rewolucji. Drugą: Polska wydaje za mało na oświatę, żeby uczyć na przyzwoitym poziomie. Trzecią: sprawy edukacji wymagają szerokiej zgody społecznej.

W ciągu roku udały się pani minister trzy rzeczy. Pierwsza: zmienić program nauczania wszystkich klas i doprowadzić do przyjęcia ustawy o obniżeniu wieku obowiązku szkolnego. Druga: pozwolić premierowi odebrać sobie prawie wszystkie pieniądze na zmiany. I wreszcie trzecia: skutecznie zbuntować przeciwko swoim pomysłom większość społeczeństwa, i całe środowiska, od rodziców przedszkolaków przez nauczycieli po historyków i fizyków.


Solidarne z trzylatkami

Rzeczywistość szkolna Polski wygląda tak, że w wielu miejscowościach dzieci uczą się w zatłoczonych klasach, na dwie zmiany. Bywa, że w klasach łączonych z kilku roczników, w budynkach wymagających gruntownych remontów. Agresja, stres, biurokracja i chroniczne niedofinansowanie są standardem w polskich szkołach. Reforma nie zmieni tego stanu rzeczy, za to włączy w system sześciolatki.

Wirus ciężkiej alienacji władzy potrafi atakować polityków już w pierwszym pokoleniu. Ba, nawet w pierwszej kadencji
Pani minister powtarza jak mantrę zdanie, że jeśli szkoła jest mało przyjazna dla sześciolatka, to także dla siedmio- czy ośmiolatka. Sześciolatek jest więc w idei reformy elementem kluczowym. To on podniesie swoją obecnością poziom nauki i wyrówna standardy pomieszczeń, do tych w Europie. Pomocnikiem sześciolatka będzie pięciolatek.

Pięciolatkowi reforma da prawo do rocznego przygotowania przedszkolnego. Przedszkoli drastycznie brakuje, w co trzeciej gminie nie ma ani jednego. Ministerstwo ogłosiło Rok Przedszkolaka reklamowany spotami w TVP i Polsacie. Ale liczba spotów nie przekłada się na liczbę nowo otwieranych przedszkoli. W razie potrzeby pięciolatka przyjmie więc szkoła. Zapewne podniesie to jej standard na ten z jeszcze bardziej zachodniej Europy.

Reforma zaprezentowana została jako możliwość wyrównania szans edukacyjnych. I pod takim hasłem jest konsekwentnie wprowadzana. Tymczasem okazało się, ze ministerstwo wyrównywanie rozumie w sposób dosłowny. Właściwie chodzi o ministerialny walec. Pani minister cały czas próbowała przekonywać, że ta reforma jest dobrodziejstwem dla wszystkich dzieci. Ale po pewnym czasie, gdy odkryła, że w jej pomyśle zysk wszystkich to utopia, przeobraziła się w Janosika polskiej edukacji. W swoim blogu napisała niedawno: „Bo również te zamożne sześciolatki wtedy zwolnią miejsca w tych najlepszych przedszkolach dla młodszych i biedniejszych”.

Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że sześciolatek jest nie tylko mądrzejszy nawet od starszych kolegów, jak całkiem serio przedstawiciele MEN przekonywali opinię publiczną, ale co gorsza, zamożniejszy. Musi więc ustąpić miejsca biedniejszym od niego. Jak mówił jeden z wiceprezydentów Warszawy, uzasadniając upychanie sześciolatków w szkołach: sześciolatki powinny być solidarne z trzylatkami.

I tak bogaty i mądry sześciolatek stał się kozłem ofiarnym systemu edukacji, a także całego państwa: ratunkiem na brak miejsc w przedszkolach, dziurę budżetową i upadający ZUS. Wszystko w imię jego dobra oczywiście.


Nowe, lepsze opinie

O tym, czym jest reforma, a czym rzeczywistość w kontekście dobra dziecka, chcieliśmy rozmawiać z panią minister Katarzyną Hall. Dziewięć długich miesięcy nie było to możliwe. Wreszcie w lutym otrzymaliśmy zaproszenie do siedziby ministerstwa. Sejm przyjął ustawę o reformie oświaty i pani minister uznała widocznie, że może sobie już pozwolić na rozmowę z protestującymi rodzicami.

Zamknięte dla mediów spotkanie poprowadził ministerialny mediator. Goście, wśród których był m.in. prodziekan pedagogiki UMK prof. Piotr Petrykowski, zostali pouczeni, żeby nie okazywali zniecierpliwienia czy dezaprobaty pohukiwaniem i liczyli się z tym, że jeśli będą mówili za długo, pan mediator wyłączy im mikrofon. Najważniejsza zasada: unikać sporu. Narzucona formuła spotkania wykluczyła też możliwość dyskusji, dzięki czemu ekspertom MEN udało się nie odpowiedzieć konkretnie na żadne z zadanych pytań.

Byliśmy ciekawi, jak będzie wprowadzana reforma, skoro nie ma na nią pieniędzy. Pan premier zabrał przecież

300 mln zł z powodu kryzysu. Przed kryzysem uchroniły się chyba tylko Orliki, których ponad tysiąc musi zostać oddanych do końca roku. Jeden Orlik kosztuje średnio 1,3 mln zł. Połowę kosztów pokrywa rząd. Inaczej będzie z wprowadzaniem bezkosztowej reformy edukacji.

W terenie, jak się dowiedzieliśmy od pani minister, odpowiada za to samorząd i tylko samorząd. Od reformowania jest głowa ministra, od realizacji szczytnych idei ręce gminnych urzędników. Będzie im o tyle łatwiej, że MEN zrezygnował z wyznaczenia jakichkolwiek obligatoryjnych standardów. Jedynymi nadzorcami prac mają być rodzice. Niestety, nie wyposażono ich w żadne narzędzia kontroli. O czym już pani minister nie chciała rozmawiać i pożegnała się serdecznie.

Samorząd w Warszawie nakładem prawie pół miliarda złotych buduje właśnie stadion sportowy, który przez Wisłę będzie się widział z powstającym również w tym czasie stadionem większym, bo narodowym, za miliard złotych. Ale uwaga, nakłady na oświatę zmniejszono, samorząd stołeczny nie wybuduje w tym roku ani jednego przedszkola, a wszystkie sześciolatki zostaną przeniesione do szkół, bo brak jest miejsc w przedszkolach.

Rodzice warszawscy pytają dlaczego i protestują. Samorządowi urzędnicy nie bardzo wiedzą, co powiedzieć i zarzucają rodzicom cele polityczne. Samorządowców zawiedli nie tylko rodzice, ale i naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego, u których ratusz zamówił raport o stanie przygotowania szkół do reformy. Naukowcy wykazali we wnikliwej analizie, że szkoły w Warszawie nie pomieszczą dodatkowego rocznika dzieci. Władze stolicy stwierdziły więc, że raport jest nierzetelny i zapowiedziały zamówienie kolejnego, poprawnego raportu.

Przetartym szlakiem mogli potem pójść posłowie, gdy opinie sejmowych ekspertów okazały się miażdżące wobec projektu reformy. Zamówiono wówczas nowe, lepsze opinie.

W Szamotułach dzieci mają szatnię w dawnym schronie przeciwlotniczym, w Borach Tucholskich pierwszaki mieszkające daleko od szkoły nocują w internatach, w Barczewie dzieci nie mają gdzie zmieniać butów i siedzą na lekcji w kozakach, w Łagiewnikach dyrekcja nie wypuszcza uczniów klas I – III z sal, żeby starsi ich nie stratowali, w wielu szkołach w czasie mrozów uczniowie siedzą na lekcji w kurtkach i rękawiczkach itd., itd.

Te przykłady z listów rodziców z całej Polski przeczytaliśmy pani minister na naszym spotkaniu. Mediator wyraził na to zgodę. Pani minister odpowiedziała, że Polska jest tak dużym krajem, że zawsze znajdą się jakieś złe przykłady. Urzędnik MEN zaznaczył, że pomysł reformy jest dobry, tylko wykonanie bywa złe.


Podstępna choroba

19 marca posłowie odrzucili prezydenckie weto. Nie pomogły merytoryczne argumenty i przykłady z rzeczywistości. Posłowie poparli ustawę, argumentując: w czasie kryzysu trzeba inwestować w edukację. Pewnością posłów nie zachwiał fakt odcięcia 90 proc. z pieniędzy zaplanowanych na przygotowanie szkół ani fakt odebrania 200 mln na stypendia dla dzieci z uboższych rodzin. Podczas ostatniej sejmowej dyskusji zwolennicy reformy odtwarzali jak z taśmy hasła o wyrównywaniu szans i dobrodziejstwach wczesnej edukacji, a nawet woli dialogu ze społeczeństwem.

Po blisko rocznym przyglądaniu się reformie oświaty stawiamy tezę: nawet w tak dużym kraju jak Polska niełatwo znaleźć polityków i urzędników, którzy potrafią uwzględnić w swoich planach coś tak prozaicznego jak rzeczywistość. Przedstawiciele tej grupy zawodowej padają, jeden po drugim, ofiarą niebezpiecznego wirusa, tzw. ciężkiej alienacji władzy.

Wirus to nienowy. Okazuje się jednak, że współczesne mutacje atakować potrafią ludzi władzy już w pierwszym pokoleniu. Ba, nawet w pierwszej kadencji. Groźna ta i podstępna choroba ma jeszcze tę cechę, że jej ofiary nie przyznają się przed innymi, a zapewne i same przed sobą, że są chore. Na próby zwrócenia uwagi na problem reagują bądź to agresją, bądź pozorowaniem zachowań ludzi zdrowych. Na przykład pozorowaniem dialogu ze społeczeństwem.

Bez nazwania choroby, przyznania się do niej, mowy jednak nie ma o wyleczeniu. Rodzice zrobili w tej sprawie, co mogli – więcej się nie dało. Być może jedyna nadzieja w obecnych i przyszłych sześciolatkach, które po przetestowaniu na sobie wszystkich reform MEN, za kilkanaście lat znajdą lek na ten zjadliwy wirus.

zgłoś do usunięcia

Lewka

2009-02-28 21:02

Panią Agnieszkę bardzo szanuje za jej poglądy, a przede wszystkim za zaangażowanie w sejmie!
mało jest (niestety) posłów, ktorzy tak aktywnie uczestniczą w pracach nad ustawami, komisjach i poświęcają swój czas, poza obowiązkami w sejmie...
będę trzymać kciuki za powodzenie!

a co do in vitro - jakby ktos uważnie słuchał jej wywiadów i czytał, to ma poglądy "nieco" odbiegające od p. Gowina....

zgłoś do usunięcia
następna strona » « poprzednia strona
brak flash

brak flash


Ostatnio wyróżnieni








Promocja regionów

Oni potrafią!

Loża liderów

Informacja

Polityku, to jest Twój kącik osobisty

Zobacz więcej

Wszelkie prawa zastrzeżone - Nowe Światy sp. z o.o.

Uwaga! Serwis dobrzypolitycy.pl nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy.